Projekt nr 43

PROJEKT ZAKOŃCZONY

Nasz Podopieczny Aleksander po długiej chorobie odszedł do Pana. Uroczystości pogrzebowe odbyły się dnia 02.12.2017 r. o godz. 11.00 w Parafii Najświętszego Serca Jezusowego  Opatówku. Modlimy się o dar życia wiecznego dla Niego oraz ogarniamy modlitwą pogrążoną w bólu Rodzinę. 

 

W imieniu żony Grażyny dziekujemy wszystkim Darczyńcom, którzy wspierali Alka poprzez wpłaty darowizn pieniężnych i 1% podatku.

HISTORIA PROJEKTU

Witam, Mam na imię Alek, trzy lata temu przeżyłem udar mózgu... dzień zaczął się pięknie, nic nie wskazywało, że może się coś wydarzyć, co na zawsze zmieni moje życie...nagły ból, niemoc i długa, długa cisza.... To, co na co dzień wydawało się zwykłą czynnością nagle urosło do rangi Mont Everestu..  Niemoc nóg, niemoc rąk, niemożność wydobycia z siebie słowa...i tak po dziś dzień trwa moja bardzo powolna i ciężka wspinaczka, często w tej wyprawie pojawiają się burze, silny wiatr a nawet śnieżyce, które zmuszają do zamknięcia się w namiocie.

Na szczęście w tej wyprawie nie jestem sam, codziennie wspiera mnie i asekuruje mój Przyjaciel..., wspiera bym nie upadał, bym walczył, bym dążył do celu, bym na długo nie chował się w namiocie przed światem... Tym cudownym Przyjacielem jest moja kochana Żona... To dla Niej się staram, to dla Niej wstaje z wózka, dla Niej ćwiczę, dla Niej uczę się mówić...a Ona trzyma mnie za rękę i mówi: Alek razem damy radę.

Mam wielkie marzenie, chcę pewnego dnia podejść do Niej o własnych siłach i powiedzieć Jej: Kocham Cię i dziękuję że przy mnie trwasz moja kochana Żono. To jest właśnie mój Mont Everest, mam nadzieję, że zdobędę go jeszcze w tym roku.

Dziękujemy Wszystkim Darczyńcom za wsparcie duchowe i finansowe, które pomaga w codziennej  rehabilitacji Alka. Mamy nadzieję, że również i w tym roku pomogą mu Państwo w osiągnięciu Jego wielkiego marzenia zdobycia osobistego Mont Everest. 

 

A takie były początki projektu

Opowiem WAM historię, której zakończenie zależy w dużej mierze też od WAS samych …

Mój Wujek Alek , pasjonat fotografii, potrafił uchwycić rzeczy piękne, zarówno te duże, jak i te małe, niewidoczne lub niedostrzeżone dla innych; potrafił uchwycić i zatrzymać w czasie momenty najcenniejsze. Kochający mąż i syn zawsze dbający o swoją rodzinę. Druga pasja to szachy, które jak zawsze mówił "są szkołą życia, uczą cierpliwości, woli walki, pójścia na kompromis...."

Dlaczego piszę o Nim w czasie przeszłym...? Ponieważ jedna chwila, jedna sekunda wystarczyła, by przerwać Jego pasje, marzenie, dotychczasowe życie... Tym razem to nie Wujek "zatrzymał życie" lecz życie "zatrzymało Jego" Udar!!! Udar potrafi zamknąć człowieka w skafandrze własnego ciała, potrafi zniewolić wolnego człowieka i uczynić go własnym więźniem...

Wujek Alek jest sparaliżowany od 10 miesięcy, nie mówi, komunikuję się z nami poprzez skinienie głową… Potrzebna jest pomoc finansowa na rehabilitację Wujka, dlatego proszę Wszystkich o wsparcie. Wystarczy Twój 1 % by pozwolić uwolnić Go z kajdanów słabości ciała. Wierzę, że Wasza pomoc i wola walki pozwoli Mu wrócić do normalności życia codziennego, którą ma każdy z nas, ale nie zawsze ją dostrzega i docenia.

Za wszelką pomoc z góry serdecznie dziękuję w imieniu swoim i Wujka Alka

Patryk, Agnieszka, Edyta

Prosimy o zapoznanie się z poniższymi informacjami i potwierdzenie ich aby ukryć ten komunikat
Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celach statystycznych i funkcjonalnych. Dalsze korzystanie z serwisu oznacza, że zgadzają się Państwo na ich zapisanie w pamięci Państwa urządzenia. Mogą Państwo samodzielnie zarządzać plikami cookies zmieniając odpowiednio ustawienia w swojej przeglądarce. W związku z powyższym zgadzam się na przetwarzanie w celach analitycznych i statystycznych moich danych osobowych zbieranych w ramach korzystania przeze mnie ze strony internetowej Fundacji Księdza Orione Czyńmy Dobro, w tym zapisywanych w plikach cookies przez administratora danych.
Więcej informacji... Potwierdzam