Fundacja Księdza Orione Czyńmy Dobro KRS 0000 282796

Projekt nr 39

Pomoc dla Szymona 39

1 marca 2008 r Szymon dostał ostrego ataku woreczka żółciowego. Został przewieziony do Szpitala na Banach, odbyła się operacja i nic nie wskazywało zbliżającej się tragedii. Po 10 dniach został wypisany ze szpitala.

Razem z Moniką pojechał do urzędu stanu cywilnego aby zalegalizować swój 5 letni związek, złożyli dokumenty wyznaczyli datę na 23 sierpnia 2008.

20 marca Szymon przebywa na zwolnieniu lekarskim w domu. Monika wychodzi do pracy, po niej jedzie do siostry uzgodnić świąteczne plany, gdy otrzymuje telefon od kobiety która przekazuje jej informację, iż jej narzeczony przewrócił się na krawężnik i zemdlał. Została wezwana karetka. Monika jedzie z siostrą do domu, przez korki czas się dłuży. W między czasie policja dzwoni kiedy przyjedzie na miejsce zdarzenia, gdyż trzeba odebrać psa a my nie mamy czasu na jego pilnowanie - oznajmia Policja.

Monika dociera do domu do Warszawa - Ursus tłum ludzi. Pani która wezwała pogotowie odeszła, policja zapytana co się stało oznajmiają, że nie wiedzą. Szymona wiozą do szpitala na ul. Stępińską. Monika pozostawia psa w domu i jedzie wraz z siostrą do szpitala. Na izbie przyjęć pyta się pielęgniarki czy został przywieziony jej narzeczony, dostaje odpowiedz że tak, aktualnie ma wykonywany rezonans i tomografię. Płacz, niedowierzanie nareszcie lekarz przekazuje jej informację, że Szymon dostał udaru niedokrwiennego. Monika wpadła w panikę, czy da radę i co ma dalej zrobić, prosiła Boga o pomoc i wsparcie.

Szymon trafia na OIOM, lekarz zapytany o dalsze rokowania objaśnia że najważniejsze są w czasie udaru 4 doby jak przeżyje to będzie żył. Monika cały czas jest w szpitalu, dopytuje się o wyniki tomografii i rezonansu w odpowiedzi słyszy, że jeszcze ich nie ma, ale Szymon nie ma szans aby mógł chodzić jedynie może siedzieć w łóżku.

25 kwietnia Lekarz z oddziału rehabilitacji przekazuje Monice informację, że narzeczony wychodzi 30 kwietnia ze szpitala. Oddział na którym przebywał nie miał podpisanej umowy z ośrodkiem rehabilitacyjnym, więc po jej stronie zostaje poszukiwanie ośrodka, szpital nie udzielił nawet informacji o dostępnych ośrodkach w okolicy, wskazał tylko Monice, aby poszukiwała takowych w internecie. Znalazła Pana doktora neurologii, który przyjechał do Szymona, zbadał do i powiedział, że trzeba szybko go zabierać na oddział rehabilitacji do Otwocka, ale okres oczekiwania na miejsce wynosi 4 dni. Monika zgodziła się bo czuła, że ten lekarz im pomoże, i pomógł. Szymon spędził w Otwocku 6 tygodni, aż wreszcie stał się cud i postawił dwa kroki o lasce.

Następne 6 tygodni spędził w Szpitalu na Szaserów, gdzie doszło do zerwania ścięgna barku lewego przez rehabilitanta. Przewieziony został na oddział ortopedii szpitala przy ul. Lindleya, niestety z uwagi na możliwość pogorszenia się stanu zdrowia pacjenta lekarz odmówił operacji, zalecając tylko i wyłącznie ćwiczenia.

Zbliża się termin ślubu, przed Moniką stoi trudne pytanie, czy wyjść za Szymona czy zaczekać na polepszenie stanu zdrowia. Do ostatniej chwili była w kontakcie z Panią kierownik Urzędu Stanu Cywilnego o miejscu udzielenia ślubu. Zapadła decyzja, że w urzędzie. Ślub się odbył i nic nie wskazywało dalszej tragedii.

Szymona skierowano do Instytutu Hematologii wykryto u niego zespół antyfosfolipidowy i musi do końca życia brać leki na rozrzedzenie krwi.

6 grudnia Szymon trafia do szpitala z powodu ostrego bólu zęba, którego usunięcia z uwagi na duże ryzyko powikłań, nie chciał się podjąć żaden lekarz. 29 grudnia dostał wysokiej temperatury 40 stopni, wezwany lekarz stwierdził u niego zapalnie płuc, niestety gorączka nie ustępowała. 31 grudnia zostaje wezwana karetka, która zabiera go do szpitala na Banacha, gdzie stwierdzono zator płuc. W szpitalu przebywa do końca stycznia, żona odwiedza go w tym czasie przed i po pracy. Po powrocie Szymona do domu, Monika zajmuje się sama jego rehabilitacją. W maju 2009 w trakcie kontrolnej wizyty w szpitalu lekarz rozpoznaje ponownie zator płuc i pozostawia go na oddziale.

W lutym 2010 Szymon dostał zapalenia trzustki spowodowaną przez hipertrójglicerydemię. W 2011 wykryto u niego toczeń układowy - chorobę autoimunologiczna. Będąc na rehabilitacji w Konstancinie nic nie wskazywało pogorszenia stanu zdrowia. Monika będąc w pracy otrzymuje telefon ze szpitala, że u męża wystąpiła padaczka po udarowa. Po przyjeździe do szpitala lekarz oznajmił, że w związku z tą chorobą będzie musiał brać leki do końca życia.

Jedyną rozrywką i kontakt ze światem dla Szymona staje się internet i telewizja. Wielu bliskich zerwało znajomość. Po przebytych zatorach płuc wykryto u niego POChP, odczuwa w związku z tym duszność, ucisk w klatce piersiowej, ma świszczący oddech. Jest leczony u lekarza pulmonologa. Dodatkowo ma problemy z żołądkiem, stłuczoną wątrobę, oraz depresje po udarową. Bierze leki antydepresyjne oraz jest po stałą kontrolą lekarza psychiatry i psychologa.

Zwracamy się o pomoc w leczeniu i rehabilitacji Naszego podopiecznego Szymona.

Poniżej podajemy numer rachunku, na który można dokonywać dobrowolnych wpłat.

Fundacja Księdza Orione Czyńmy Dobro
ul. Lindleya 12, 02-005 Warszawa

Raiffeisen Bank Polska S.A. ul. Piękna 20, 00-549 Warszawa
Numer rachunku: 02 1750 0012 0000 0000 2315 5907

Kod SWIFT: RCBWPLPW
PL dla obrotów zagranicznych:
PL 02 1750 0012 0000 0000 2315 5907

z dopiskiem: Szymon 39

Przekaż darowiznę on-line na projekt SZYMON 39




 Wesprzyj ten projekt przekazując 1% podatku

39