Fundacja Księdza Orione Czyńmy Dobro KRS 0000 282796

Projekt nr 72

Pomoc dla Kasi

Kasia urodziła się z zespołem Downa, cztery miesiące po urodzeniu przeszła operację serca. Jest wesołą i bardzo  energiczną dziewczynką. Jest wielką indywidualistką, uwielbia rysować po ścianach, śpiewać i grać na grzejniku.
Najpilniejsze potrzeby na tę chwilę, aby wspomóc Kasię to: opłacanie zajęć logopedycznych Kasi z uwagi na dużą wadę wymowy, zakup zabawek rehabilitacyjnych i inne zajęcia stymulujące rozwój dziecka.


Zanim jednak poznamy bliżej historię Kasi, pragniemy zamieścić wiersz o niej samej, którego autorem jest Kacper- brat Kasi.

Katarzynko, Katarzynko
Jak nie cieszyć się Twą radosną minką.
Niczym słońce rozpromieniasz mój dzień Kombinatorze, 
Szczęścia Imperatorze.
Moja miła Kasiuleńko,
Piękna panienko.
Tancereczko ma kochana,
W disco-polo zakochana.
Siostrzyczko uśmiechnięta,
W chorobie nie przejęta.

Z życia radości czerpiesz wszelkie,
Kochanie moje złote, wielkie.
Masz swój świat,
Gdzie buziak wszystko naprawia,
Gdzie gra muzyka, rządzi zabawa,
Gdzie miłości i uprzejmości królują,
Gdzie nie ma "twoje-moje",
Gdzie nikomu miejsca nie braknie,
Gdzie rządzisz nieprzerwanie,
Gdzie nie trzeba bać się chorób,
Gdzie najgorsze męki uleczy jedna łyżka syropu,
Gdzie nie ma smutku,
Gdzie znikają wszystkie troski, Gdzie nie ma podziałów,
Gdzie bajka staje się rzeczywistością,
Gdzie każdy jest szczęśliwy.
I za to Ci dziękuję moja Księżniczko,
Za Twój świat uczuć i marzeń,
Który dla mnie otwierasz,
Poznać go dajesz.

Kocham Cię Kasieńko - brat Kacper

Cześć,

to znowu ja Kasia, jestem trochę starsza (znowu) i trochę mądrzejsza (tzn wiem dużo więcej i można się ze mną dogadać), to pewnie przez te okulary, nawet występuję na scenie. Lubię występować, mama mówi, że tylko imprezy i występy mi w głowie. Śpiewam i tańczę. Najbardziej lubię „Oczy zielone” i żabki. A pani Agata (katechetka) nauczyła mnie śpiewać „Kto stworzył mrugające gwiazdki”. I nauczyłam się sylabek, i literek, i trochę cyferek. Aga (logopeda) mówi, że ładnie ćwiczę i dużo się uczę, ale muszę mieć dobry humor, bo jak mam focha, to tylko macham nogami i patrzę w okno. Przecież jestem malutka, nie mogę się stale uczyć, a zabawa to kiedy? Chodzę do przedszkola, ale jak będę „zdolniacha” to w przyszłym roku pójdę do pierwszej klasy, jeszcze nie wiem czy chcę, bo w przedszkolu jest fajnie, można poszaleć i zabawki porozrzucać i jest basen z piłkami i ciocie i obiadki (dopisek mamy:
-Kasia co było na obiad?
-Pomidorowa i drugie danie. I tak przez cały tydzień).

Strasznie dużo gadam, chociaż jeszcze nie wszystko można zrozumieć. Mama mówi, że buzia mi się nie zamyka i że jestem taka gaduła jak Bielicka (ale ja takiej cioci nie znam!). A wujek Byszek mówi, że jestem Władziuchna (to ciocia, której już nie ma i nie poznałam jej, ale była bardzo kochana). Jak już nie gadam to oglądam bajki, mam ulubione: „Swinka Peppa” (mama mi pozwoliła poskakać w kałuży jak Peppa, ale było super), „Ciekawski George” i „Masza i niedźwiedź”. Mama powiedziała, że Maszy nie będę oglądać, bo potem rozrabiam tak jak ona. Ale jak nabroję, to zaraz przepraszam, chyba, że zapomnę. I jestem straszny uparciuch i potrafię wrzeszczeć ze złości, ale to nic nie daje, mama udaje, że nie słyszy i czeka aż mi przejdzie. I czasem denerwuję moich braci, ale po co oni mnie denerwują, jak mówię, że chcę telefon Kuby to ma mi dać i kropka, a Kacper nie chce mnie wpuścić do pokoju i stale „zabiera mi drzwi”. A potem się dziwią, że wrzeszczę.

Mama zabrała mnie do Łodzi, do takiego fajnego lekarza, badał mi serduszko, strasznie łaskotało (echo serca). Pan doktor powiedział, że moje serduszko jest naprawione, a ja mu na to „bardzo dziękuję panie doktorze”. Spodobało mu się, bo dał mi aż dwie naklejki, ale takiej zabawki nie chciał dać, chytrus jeden. Jak pojadę za trzy lata, to znowu się pobawię.

I jeszcze musiałam iść do ortopedy, też był fajny i powiedział, że jestem laseczka. Kazał mi kredki stopą podnosić, oszalał, to ja mu powiedziałam „nie umiem, pokaż mi”. I wiecie co? Zdjął buty, skarpety i pokazał mi jak to robić, ale się śmiałam.

Najbardziej lubię jak z przedszkola nie wracamy do domu, a mama zabiera mnie do pracy. Tam są fajne dziewczyny i mnie rozpieszczają, pozwalają mi na wszystko, nawet mogę szyć na maszynie i poplątać nici albo coś poprzestawiać. I czasem jadę z mamą na wycieczkę. W wakacje oglądałam dinozaury, ale trochę się ich bałam, takie wielkie zęby miały. A potem poszalałam na palcu zabaw i w wielkim basenie z piłkami i zjeżdżalnią. I jechałam pociągiem. Fajnie było.

No i lubię chodzić do kościółka, tam jest święty Amen, I nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła iść do Komunii. Otwieram buzię, a ksiądz mi tylko krzyżyk na czole robi. Poczekam, pewnie jeszcze za mała jestem.

Teraz muszę Wam wszystkim podziękować i to baaaaaaaaaaaaaardzo mocno, bo dzięki przekazom z 1% miałam dużo dodatkowych zajęć logopedycznych, a to jak mówi mama i taka mądra pani z poradni to jest mi najbardziej i nadal potrzebne.

Kocham Was wszystkich i przesyłam duuuuuuuuuuuuużo całusów. Mama też.

 

Poniżej podajemy numer rachunku, na który można dokonywać dobrowolnych wpłat.

Fundacja Księdza Orione Czyńmy Dobro
ul. Lindleya 12, 02-005 Warszawa

Raiffeisen Bank Polska S.A. ul. Piękna 20, 00-549 Warszawa
Numer rachunku: 02 1750 0012 0000 0000 2315 5907

Kod SWIFT: RCBWPLPW
PL dla obrotów zagranicznych:
PL 02 1750 0012 0000 0000 2315 5907

z dopiskiem: Kasia 72

 

Wesprzyj ten projekt przekazując 1% podatku

72

 

Przekaż darowiznę on-line na projekt KASIA 72




Historia projektu:

Kasia zawsze była "oczkiem w głowie" całej rodziny. Wszyscy ją pokochali: mama, tata, starsi bracia i cała rodzina. Od pewnego czasu stała się szczególnie "oczkiem we głowie" i małą pielęgniarką swojego Tatusia. Tylko ona potrafiła podejść, pocałować żeby nie bolało, jej uśmiech był dla Taty wielkim szczęściem i dawał tyle nadziei.

Była....to słowo zawsze niesie ze sobą ból, ciężar, cierpienie...więc może powiem inaczej... Kasia nadal jest "oczkiem w głowie" Tatusia, lecz już inaczej.. nienamacalnie,  niezauważalnie w świecie widzianym przez dziecko. Tata Kasi odszedł w sierpniu po półrocznej chorobie, odszedł do Domu Ojca... Kasia ostatni raz widziała Tatę "śpiącego" i wciąż czeka, kiedy się obudzi i przyjdzie do niej. Tęsknota dziecka jest wielka...wypatruje go w oknie, upatruje podobizny Taty w przypadkowo spotkanych mężczyznach, a każdy dźwięk furtki wywołuje radość i nadzieję " Tatuś idzie...", lecz niestety ta radość nie trwa długo, a nadzieja spotkania go przy tej ziemskiej furtce jest złudna..

W tej chwili wychowaniem Kasi zajmuje się Mama, niełatwo jest pogodzić obowiązki Mamy i Taty, to co do tej pory robili we dwoje teraz spadło na barki jednego. Niestety sytuacja bytowa ze śmiercią Taty, ze zrozumiałych względów, bardzo się pogorszyła. Bracia Kasi próbują zastąpić Ojca, pomagają po szkole w codziennych obowiązkach i kontynuują rozpieszczanie rodzinnej Księżniczki.

Od lutego 2015 r. Kasia chodzi do przedszkola specjalnego we Włocławku, gdzie się już bardzo dobrze zaklimatyzowała. Na podstawie opinii psychologicznej wyznaczono jej indywidualny rytm nauczania. Już widać postępy np. w mowie.

Każde moje słowo, by opisać wielką miłość w tej rodzinie to za mało,  chyba najlepiej tę miłość oddaje przytoczony na początku wiersz napisany do Kasi przez czternastoletniego brata Kacpra. A ja ze swojej strony proszę wszystkich ludzi, którym nie jest obojętny los tej małej Istotki o pomoc. Niekiedy dla jednych niezauważalny 1% może stać się dla drugich bardzo widocznym obrazem ludzkiej wspólnoty, solidarności i odpowiedzialności za drugiego człowieka.

Niech ten 1% będzie Państwa wkładem w proces edukacji Kasi i pomoc medyczną, która jest wciąż potrzebna. A Kasia swym szczerym uśmiechem i wielką miłością wyrazi wdzięczność, jak tylko najlepiej umie.

Za wszelką pomoc w imieniu Kasi z góry serdecznie dziękuję

Przyjaciółka Rodziny