Fundacja Księdza Orione Czyńmy Dobro KRS 0000 282796

Projekt nr 58

                                            Pomoc dla Jarosława

02

W grudniu 2012 dowiedzieliśmy się, że po raz kolejny zostaniemy rodzicami. Niestety nasza radość nie trwała długo. Miesiąc później mój mąż Jarosław z zawrotami głowy i zaburzeniami wzroku udał się do szpitala. Diagnoza była wstrząsająca. W wieku 33 lat dostał jednego z najcięższych udarów pnia mózgu. Po dobie spędzonej na oddziale neurologicznym nastąpił całkowity paraliż prawej strony ciała, jak i lewostronny twarzy. Prawie nic nie widział i nie słyszał. Po dwóch tygodniach nastąpiło gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia i w ostatniej chwili przeszedł bardzo ciężką operację, która uratowała mu życie.

W trakcie półrocznej rehabilitacji na nowo uczył się mówić, chodzić, samodzielnie funkcjonować, a ćwiczenia przynosiły widoczne efekty. Od pierwszej operacji minęło wtedy kilka miesięcy, więc można było przeprowadzić rezonans, którego wynik okazał się dla nas potężnym ciosem. Lekarze znaleźli przyczynę wylewu - naczyniaka pnia mózgu. Jarka czekała kolejna ryzykowna i ciężka operacja. Ponownie musieliśmy wyrazić zgodę na operacje i możliwe konsekwencje z nią związane. Mąż na szczęście przeżył, ale niedowłady pogłębiły się. Jak się okazało chwile później operacja nie udała się i w kolejnym tygodniu Jarek ponownie pojechał na blok operacyjny. Po trzeciej operacji nastąpiły dodatkowe komplikacje - problemy z oddychaniem i odkrztuszaniem spowodowane paraliżem przełyku. Pierwsze doby mijały z masakrycznym tętnem 200 uderzeń na minutę. W ostatniej chwili został przewieziony na intensywną terapię i podłączony pod respirator. Tam spędził miesiąc walcząc z nietolerancją leków, pokarmu, 40-stopniową gorączką  i kilkoma typami gronkowca. W czerwcu 2015 roku w celu polepszenia widzenia przeszedł niestety nieudaną operacje oka, a także był hospitalizowany z powodu zapalenia płuc. Poza 5 operacjami przeszedł kilka zabiegów na bloku, a na kilka oczekuje.

Na chwilę obecną Jarek ciężko pracuje nad sobą ale nadal jest niezdolny do samoistnej egzystencji. Ma ataksje, co wiąże się z zaburzeniami równowagi i koordynacji ciała, przez co nie jest w stanie samodzielnie i stabilnie siedzieć.  Porusza się na wózku inwalidzkim z moją pomocą. Udało nam się zakupić używaną wersje elektryczną wózka, której mąż uczy się obsługiwać „pod moim okiem”. Dzięki niej chętniej i na dłużej wychodzi na dwór  min. ze względu na wygodę fotela i pewną dozę wolności.   Paraliż twarzy, przełyku i szczękościsk ciągle się utrzymuje przez co żywiony jest pozajelitowo. Mimo to uczy się spożywać pokarmy drogą fizjologiczną ale przy jego warunkach jest to bardzo ryzykowne. Mioklonie, które ma w gardle, czyli bardzo niebezpieczne samoistne drgania mięśni są przyczyną kilku zachorowań na zachłystowe zapalenie płuc. Ma problemy ze słuchem, mową i mimo ingerencji chirurgicznej także, ze wzrokiem (niedowidzi, zezuje, ma oczopląs obuoczny). Najważniejsze, że jest sprawny umysłowo. Udało  nam się delikatnie opanować niedożywienie organizmu (Jarek przez 3 lata walki z wagą piórkową przytył z 62kg. do 72 kg. Niestety przy 190 cm wzrostu jest to nadal mało).  Jarek choruje również na częstoskurcz przedsionkowy, nadczynność tarczycy i refluks żołądkowo-przełykowy.

W związku z tym, że Jarek potrzebuje stałej, indywidualnej, wieloletniej i kosztownej rehabilitacji oraz całodobowej i czasochłonnej opieki wiążącej się z min. z pielęgnacją i dojazdami na terapię leczniczą (min. neurologopedyczną, psychologiczną) na którą niestety nas nie stać, ja jako jego żona nie jestem w stanie podjąć pracy zarobkowej. Skromna renta, którą otrzymuje Jarek wystarcza na niewiele, co bardzo ogranicza funkcjonowanie naszej czteroosobowej rodziny.

Poza wymienionymi wyżej celami potrzebujemy również środków na: kilkumiesięczne leczenie okulistyczne botuliną, zakup komór wilgotnych dla oka, dalszy ciąg to okulary pryzmatyczne, terapię na lokomacie (urządzeniu pozwalającym na bezpieczny i dodatkowo stymulujący mózg trening chodu osobom niepełnosprawnym), nierefundowaną wymianę gastostomii na niskoprofilową (obecna nie pozwala swobodnie wykonać masażu i ćwiczyć w szczególności na brzuchu, gdyż istnieje niebezpieczeństwo wyrwania) oraz przeszczep komórek macierzystych zagranicą powiązanego z tamtejszą fizykoterapią (jest to jedyna metoda, która może cofnąć jeden z naszych najważniejszych problemów-chirurgiczną ataksje móżdżkową, którego nie można wykonać go w Polsce. Jeżeliby się udał mąż miałby szanse w przyszłości chodzić). 

Kochani po raz kolejny gorąco prosimy o 1% podatku, który pozwoli wnieść 1% więcej uśmiechu w nasze życie i pomóc Jarkowi wyzdrowieć. O powrocie taty do normalnego życia marzy jego dwóch wspaniałych synków czteroletni Igorek i dwuletni Wiktorek.

Wystarczy wpisać w formularzu PIT w odpowiednim polu numer KRS: 0000 28 27 96 
z dopiskiem w celu szczegółowym JAROSŁAW 58

Dzięki Wam wiemy, że nie jesteśmy sami. Za każdy gest pomocy z całego serca WIELKIE BÓG ZAPŁAĆ!!!

żona Ania z Jarkiem i synkami

58

 Aby wesprzeć proces rehabilitacji i leczenia Jarosława, możesz przekazać darowiznę pieniężną na poniższy numer rachunku:

Fundacja Księdza Orione Czyńmy Dobro
ul. Lindleya 12, 02-005 Warszawa

Raiffeisen Bank Polska S.A. ul. Piękna 20, 00-549 Warszawa
Numer rachunku: 02 1750 0012 0000 0000 2315 5907

Kod SWIFT: RCBWPLPW
PL dla obrotów zagranicznych:
PL 02 1750 0012 0000 0000 2315 5907

z dopiskiem: Jarosław 58

 

Przekaż darowiznę on-line na projekt JAROSŁAW 58